jack spencer _ magia

jack spencer

Możesz go kiedyś spotkać z aparatem i statywem na polnej drodze opodal małego miasteczka w Luizjanie czy Missisipi, bardzo możliwe, że tym fotografem krajobrazu będzie Jack Spencer, fotograf samouk, poszukiwacz piękna. Podróżuje przez zapomniane miasta, zalewiska i bagna, zarośnięte pola bawełny i zatrzyma się przy wyblakłym ganku czy też przy dźwiękach autentycznego, ludowego blusa, Spencer poukrywał zegarki i słucha, zawsze szuka odpowiedniego momentu, interakcji lub promienia światła, który inspiruje go do wykonania fotografii.

Jego fotografie poprzez oświetlenie tworzą nastrój chwili, osoby lub miejsca, narażając nas na surowe piękno wpisane na twarzach czy charakterystyczne dla krajobrazy na południu, bo raz po raz powraca do swoich cieni, rozłożonych na warstwy, oferując nam spojrzenie na ich charakter w innm, pojedyńczym aspekcie.

Mchy wiszące na drzewach cyprusowych w Tomotley, wschodnia Carolina, rozlatujące się mury starego kościoła, czy też opuszczona na linie opona pełniąca rolę huśtawki kołysząca się wilgotnym wietrze – z pracy Spencera emanuje ciepło letniego południa, w którym wszystko rozwija się lotem błyskawicy i powietrzu czuje się jakby przedłużenie siebie.

To tylko kilka z najbardziej znaczących obrazów Spencera z ziemi ojczystej, jego pierwszej monografii, w której został uznany jednym z najwybitniejszych fotografów ostatnich czasów. Czy fotografował ludzi czy też krajobraz, Spencerowi udaje się zwrócić do odbiorcy, zmusza do szukania sylwetek dzieci na plaży lub dojrzałymi oczami starszego pana patrzy bezpośrednio w aparacie.

Spencer nadał kameralną wizjię pejzażowi meksykańskiemu, krajobraz podobny do Południa Ameryki, ale pełny duchowości i religijności specyficznej dla tego regionu. To tutaj, wśród uroczystości, festiwali oraz ulic zalanych słońcem Spencer stworzył swoje najciekawsze prace fotograficzne pokazując codzienny heroizm w powszechnym w życiu codziennym. To tutaj Spencer uwiecznił dwóch Inków przemieszczających się na szczudłach, sylwetki na tle burzliwego nieba, gdzie złapał taniec kobietę w słońcu jak zasłonę wyciągniętą w wilgotnym powietrzu, gdzie błąka się po ulicznym bruku, niczym pies w poszukiwaniu jedzenia.

W całej jego fotograficznej podróży, Spencer szuka sytuacji nieoczekiwanej, czekając cierpliwie na najlepsze światło w najlepszym ujęciu. W jednym obrazie widzimy kobietę idącą niekończącą się drogą z parasolem chroniącym ją od gorącego słońca. W innym tematem głównym jest troje dzieci z pomalowanymi twarzami w tradycyjnych strojach, w przygotowaniu do udziału w uroczystości. W następnym widzimy jałowy krajobraz, ciemny i przytłaczający, pozostałości po niedawnej burzy rozrzuconej wzdłuż linii horyzontu.

Czy podróżowł po drogach Luizjany, Missisipi czy też Meksyku, Jack Spencer jest całkowicie oddany dążeniu do piękna – do chwytania ulotnej chwili i zamrożenia jej na obrazie, nakazuje odbiorcy wejść we wnętrze dzieła i pozostać. To tutaj, w obrazach, które postrzegamy przez koloryt jego magii, zauważamy, że każda fotografia ujawnia swoje własne znaczenie. Spencer to artysta, którego wizje są niepodważalne, tak jak jego zobowiązania.

opracowano na podstawie http://www.edelmangallery.com

http://jackspencer.com/

Tags:

Kategorie: jack spencer

Zapisy

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

%d bloggers like this: